Sportowe miejsca

Sonda

Sport, który uprawiam w sezonie zimowym to:
 


Kolarstwo szosowe
Kolarstwo szosowe

Pobierowo-noclegi nad morzem
w domkach letniskowych
Waleczni piłkarze w B - klasie
B-klasa w piłce nożnej pod względem ważnych rozgrywek piłkarskich znajduje się niemalże na końcu. To nie przeszkadza jednak zawodnikom drużyn zaciekle i z pasją walczyć o awans. Jedna z drużyn oświęcimskiej B-klasy, LKS Gorzów, coś o tym wie. Ich starania oraz cotygodniowy doping kibiców sprawiły, że piłkarze z małej wsi skończyli sezon na pierwszym miejscu. I mają szanse na awans.
Piłka nożna pasjonuje niemal wszystkich. Mecze reprezentacji czy Ligii Mistrzów gromadzą na stadionach i przed telewizorami miliony kibiców. Okazuje się jednak, że w Polsce nie brak pasjonatów małych, nieznanych klubów, które walczą jedynie w małej B-klasie. Jest to ósma (a w dwóch województwach dziewiąta) klasa rozgrywek piłkarskich mężczyzn, po Ekstraklasie, I lidze, II lidze, III lidze, IV lidze (w dwóch województwach również V lidze), klasie okręgowej i klasie A. Zwycięzcy w B-klasie awansują do klasy A.

 

Drużyna LKS Gorzów

 

Gorzów jest małą wsią, która leży w województwie małopolskim pomiędzy Chełmkiem, a Oświęcimiem. Klub sportowy istnieje tutaj już od roku 1999. Mecze drużyny zawsze stanowiły ważny element w życiu mieszkańców wsi. Szczególnie teraz kiedy piłkarze LKS Gorzów mają duże szanse na awans do A-klasy. A bywało różnie. Niejeden sezon w historii drużyny do dobrych nie należał. Kibice jednak byli zawsze. Niedzielne mecze gromadzą wokół boiska mnóstwo ludzi. Przychodzą przede wszystkim mężczyźni, ale nie brak również pań.

 

Kobiety oglądają rozgrywki nie tylko ze względu na przystojnych piłkarzy. Niedzielne spotkania są okazją nie tylko do obserwowania meczu, ale także do rozmów na różne tematy. Niewątpliwie jednak gra drużyny liczy się najbardziej. Co drugi tydzień rozgrywki drużyny odbywają się w innej miejscowości. I wtedy nie brakuje kibiców z Gorzowa. Organizują transport i jadą wraz z piłkarzami, aby nie opuścić ani jednego meczu. Podczas spotkań na wyjeździe czasem więcej jest gorzowskich kibiców niż miejscowych.

 

Drużynę LKS Gorzów tworzą piłkarze w różnym wieku. Najczęściej są to osoby młode, które jeszcze się uczą albo pracują od niedawna. Nie brakuje także w drużynie piłkarzy bardziej doświadczonych, którzy wielokrotnie wcześniej grali już w innych klubach. Zawodnicy godzą rolę uczniów, pracowników i często mężów i ojców z grą w drużynie LKS Gorzów. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta.

 

Piłka nożna była, jest i będzie ich pasją. Czerpią radość z gry i rywalizacji, chociaż poza satysfakcją i nabytą kondycją nie mają z tego praktycznie żadnych korzyści. Premie za wygrany mecz wynoszą zaledwie kilkadziesiąt złotych. Zawodnikom nie chodzi o pieniądze. Liczy się przede wszystkim gra, bo piłka nożna to ich hobby. Zawsze chcieli po prostu grać. Nieważne, że spełniają się dzisiaj w B-klasie. Ważne, że mogą kopać piłkę, rywalizować i naprawdę cieszyć się ze strzelonej bramki.

 

 

Stanowisko trenera drużyny zajmuje obecnie Wiesław Liszka. Funkcję tę pełni od wiosny 2007 roku, ale udało mu się już osiągnąć wraz z zawodnikami I miejsce. Ma nadzieję na awans do A-klasy. Trener drużyny LKS Gorzów pobiera comiesięczną pensję finansowaną z ramienia zarządu klubu. Ten zaś otrzymuje co roku fundusze z budżetu gminy. Nie są to jednak duże pieniądze.

 

Trenując drużynę w B-klasie także trzeba być pasjonatem, a tak z pewnością można Wiesława Liszkę nazwać. Treningi drużyny odbywają się dwa razy w tygodniu na bocznym boisku drużyny. Gorzów może pochwalić się obiektem sportowym, drogą dojazdową, parkingiem, szatnią oraz miejscem spotkań zawodników (np. podczas oglądania meczów w telewizji czy świętowania wygranych). Nad całością czuwa zarząd klubu. Jego członkowie angażują się w mecze i pilnują, aby wszystko przebiegało w pełni profesjonalnie.

 

Zarząd klubu, trener, zawodnicy i przede wszystkim kibice są niemal pewni, że niedługo oprócz świętowania dziesięciolecia istnienia klubu, będzie też drugi powód do radości – awans do A-klasy. I tego z całego serca im życzę.

 

KAPITANEM DRUŻYNY LKS GORZÓW JEST 25-LETNI MICHAŁ CZUCZ.

 

Agata Olejniczak - Portal ActiveStyle: Jak się gra w B-klasie?

Michał: Piłka nożna jest pasją każdego z nas. Gdyby nie to, na pewno nie gralibyśmy w żadnej drużynie. Gra w B-klasie jest przede wszystkim przyjemnością. Kochamy futbol i rywalizację. B-klasa umożliwia nam łączenie pasji z normalnym życiem. Każdy z nas przecież pracuje albo uczy się, ma rodzinę. Granie w piłkę jest dodatkowym zajęciem. Nie zmienia to faktu, że jest dla nas jednak bardzo ważne.

 

A.O. : Jak traktujecie cotygodniowe starcia? Bardziej poważnie czy tylko jako zabawę?

Michał: Gra w piłkę to niewątpliwie nasze hobby. Jednak gdy słyszymy pierwszy gwizdek sędziego rozpoczynający mecz, jesteśmy skupieni i podchodzimy do naszego zadania bardzo poważnie. Kiedy w tym sezonie wygrywaliśmy mecz za meczem, do kolejnego podchodziliśmy jeszcze bardziej zmotywowani i pełni sił. Teraz kiedy mamy ogromne szanse na awans, będziemy podchodzić do kolejnych spotkań na pewno z pełnym zaangażowaniem.

 

A.O. : Jaka jest wasza postawa wobec treningów? Czy nie jest tak, że przychodzicie na nie nielicznie?

Michał: Nie zawsze jesteśmy w stanie pogodzić treningi z nauką, pracą czy rodziną. Zdarza się, że na spotkaniu drużyny z trenerem pojawia się tylko kilkoro piłkarzy. Nie zmienia to faktu, że kiedy tylko możemy, pojawiamy się na treningu. Trener zna sytuację każdego z nas. Rozumie, kiedy nie możemy przyjść, dlatego nie wyciąga większych konsekwencji. Trzeba jednak przyznać, że w tej rundzie frekwencja była bardzo duża. I to na pewno cieszy.

 

A.O. : Czy w B-klasie mają miejsce transfery?

Michał: Tak, oczywiście. Jeżeli zawodnik wyróżnia się w zespole, jest szansa, że ktoś go zauważy i zaproponuje grę w wyższej lidze. W naszej drużynie miały miejsce takie sytuacje.

 

A.O. : Jak bardzo zmienia się skład drużyny w każdym sezonie?

Michał: Czasem zdarzają się zmiany. Niektórzy zawodnicy odchodzą do innych klubów lub w ogóle rezygnują z gry, ponieważ obowiązki nie pozwalają im na treningi i cotygodniowe mecze. Zawsze jednak pojawiają się nowi zawodnicy. Szczególnie dzieje się tak wtedy, kiedy przychodzi do klubu nowy trener, który sprowadza nowych piłkarzy.

 

A.O. : Jak bardzo kibice angażują się w dopingowanie drużyny?

Michał: Jestem pewien, że LKS Gorzów ma najliczniejszą rzeszę kibiców spośród rywalizujących z nami drużyn. Mnóstwo mieszkańców wyjeżdża wraz z nami na mecze do innych miejscowości. Kiedy dopingują nas „nasi” czujemy się jakbyśmy grali u siebie. To jeszcze bardziej motywuje.

 

A.O. : Czy wszyscy zawodnicy drużyny pochodzą z Gorzowa?

Michał: Nie, nie wszyscy. Sporo zawodników dojeżdża na treningi i mecze z okolicznych miejscowości. Obecnie Gorzów może pochwalić się świetną bazą treningową (dwa dobre boiska, nowa szatnia, sala do spotkań) i doskonałą atmosferą w klubie sportowym. To sprawia, że coraz więcej osób chce u nas trenować.

 

A.O. : Jak reagujecie na nazywanie B-klasy „ligą podwórkową”? Z pewnością wielu fanów piłki nie traktuje jej poważnie. Czy to przeszkadza?

Michał: Nie, ponieważ nasza gra przynosi mnóstwo wrażeń i emocji. Bardzo przeżywamy cotygodniowe spotkania i czasem latami wspominamy jakiś mecz. Spełniamy się jako zawodnicy B-klasy, chociaż nie ukrywajmy – kiedyś każdy z nas marzył o grze na najwyższym poziomie.

 

A.O. : Czy w czasie spotkań pojawiają się jakieś konflikty i starcia pomiędzy zawodnikami przeciwnych zespołów czy pomiędzy kibicami?

Michał: Tak. Niejeden piłkarz B-klasy zrobi bardzo wiele by wygrać. Jest gotowy do ostrych posunięć, które nie są zgodne z przepisami. Utrata panowania to stały element gry na wszystkich boiskach świata. Np. w tej rundzie sędziowie dwa razy przerwali mecze ze względu na agresywne zachowanie zawodników i kibiców.

 

A.O. : Macie jakieś konkretne cele, plany, marzenia?

Michał: Cały czas grać, cieszyć się piłką i atmosferą w klubie. Najważniejszym celem jest teraz awans do klasy A.